Raport rynku elektromobilności

Maj z kolejnym wzrostem liczby pojazdów elektrycznych w Polsce. W przeciągu miesiąca zarejestrowano 778 samochodów elektrycznych (mniej o 81 niż w kwietniu), co na koniec piątego miesiąca roku daje ogólną liczbę 40 311 zeroemisyjnych samochodów na naszych drogach.

Wśród najpopularniejszych marek najwięcej rejestracji miała Tesla (185), Ford (77), Volkswagen (75). Natomiast najwięcej pojazdów zarejestrowanych zostało w Warszawie (242), Poznaniu (53) i Krakowie (48).
Maj to także kolejny miesiąc wzrostu liczby punktów ładowania, których przybyło łącznie 363 (więcej o 173, niż w kwietniu).

 

Stan na dzień 31.05.2023
Opracowanie własne na podstawie CEPiK i EIPA.


Polska gotowa na e-trucki już w 2025 roku

Według najnowszego raportu International Council on Clean Transportation (ICCT) już w 2025 roku w Polsce bardziej opłacalny będzie transport ciężki oparty na e-truckach niż ten sam transport oparty na pojazdach z silnikami wysokoprężnymi. Raport uwzględnia całkowity TCO (ang. całkowity koszt użytkowania) pojazdu elektrycznego biorąc pod uwagę lokalne uwarunkowania, którymi są przede wszystkim koszty zakupu, utrzymania i użytkowania pojazdów ciężkich. Jak podają autorzy raportu metodologia uwzględniająca model TCO koncentruje się na kosztach stałych i zmiennych, które z pewnością będą się różnić pomiędzy ciężarówkami z silnikiem diesla a ciężarówkami zasilanymi energią elektryczną z akumulatorów. Należą do nich koszty początkowe pojazdu, finansowanie i amortyzacja, wydatki na paliwo i energię, konserwacja pojazdu, wymianę akumulatorów, opłaty drogowe, opłaty i podatki rejestracyjne i własnościowe oraz koszty infrastruktury ładowania.

- Analiza przeprowadzona przez ICCT wskazuje, że zdecydowanie zmierzamy w kierunku dekarbonizacji transportu ciężkiego. Opłacalność e-trucków jest pewna. Dlatego polityki regionalne wielu krajów, ale także polityka UE powinny zmierzać w kierunku stwarzania większych zachęt do przyśpieszenia tego zjawiska

– komentuje raport – Krzysztof Burda, Prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności (PIRE).

Wszystko wskazuje na to, że sektor transportu ciężkiego będzie się zmieniał. Proponowana przez UE rewizja przepisów w zakresie dyrektywy paliw alternatywnych wskazuje również, że zmiana ta będzie przyspieszona ze względu na rozwój infrastruktury szybkiego ładowania dla pojazdów ciężkich. Propozycje, jakie zostały zawarte w Pakiecie „Fit for 55” zakładają rozwój infrastruktury ładowania o mocach 350 kW i większych właśnie dla e-trucków, wzdłuż korytarzy sieci TEN-T

- Fit for 55 stworzy warunki do upowszechnienia się e-trucków w całej Europie. Teraz kolej na producentów, których zadaniem jest produkcja i sprzedaż pojazdów, tak żeby ich liczba zaspokoiła potrzeby rynku

– dodaje Marcin Nowak z PIRE.

Analiza zagadnienia opłacalności użytkowania ciężarówek elektrycznych zostało stworzone także przez Fundację Promocji Pojazdów Elektrycznych (FPPE). Jak czytamy w raporcie Fundacji, technologia pojazdów bateryjnych okazuje się najtańszą dostępną technologią. Zarówno w przypadku samochodów dostawczych, jak i ciężarowych, całkowity koszt posiadania (TCO) będzie niższy niż TCO samochodów konwencjonalnych już w 2025 roku. Jednak istnieje pewne zagrożenie, gdyż główną barierą w upowszechnieniu pojazdów bateryjnych jest ich wysoka cena.

- Rafał Bajczuk (FPPE) skomentował:

Dla upowszechnienia pojazdów elektrycznych we flotach samochodów dostawczych i ciężarowych kluczowa będzie cena zakupu oraz dostępna infrastruktura do ładowania. Jeśli nie zbudujemy na czas sieci ładowarek, to nasi przewoźnicy w ogóle nie będą mogli korzystać z takich pojazdów. Z kolei cena zakupu jest kluczowa dla małych i średnich firm, które nie mają dużych zdolności finansowych. Zwłaszcza z myślą o nich należałoby przygotować system wsparcia, który dzisiaj obejmuje samochody osobowe i dostawcze.

Raport ICCT dostępny tutaj.

Raport FPPE dostępny tutaj.

O PIRE

Polska Izba Rozwoju Elektromobilność to niezależna organizacja pozarządowa, której głównym celem jest budowanie realnej elektromobilności m. in. w jednostkach samorządu terytorialnego, poprzez realizację programu E-mobility now! – czyli stwarzanie odpowiednich warunków, zwiększanie świadomości edukację oraz wykorzystanie potencjału gospodarczego nowego sektora. Organizacja jest ambasadorem polskiej inicjatywy Driving Change Together. Izba jest także liderem projektu Europejskiego Centrum Elektromobilności w Zielonej Górze.

Źródło: Polska Izba Rozwoju Elektromobilności


Polska Izba Rozwoju Elektromobilność w CharIN

Z wielką dumą informujemy, że Polska Izba Rozwoju Elektromobilność została członkiem wspierającym (Supporter Member) międzynarodowej organizacji CharIN. Tym samym znaleźliśmy się elitarnym gronie organizacji wspierającym rozwój elektromobilność z całego świata.

CharIN to organizacja międzynarodowa, zrzeszająca ponad 200 członków z branży e-mobility. Głównym celem organizacji jest holistyczne podejście do kwestii interoperacyjności ładowania pojazdów elektrycznych. Organizacja wspiera działania mające na celu ujednolicenie standardu ładowania CCS na rynku globalnym.


Elektryczna rewolucja w Europie trwa w najlepsze

Według najnowszych danych opublikowanych przez ACEA w pierwszym kwartale 2021 roku rejestracja pojazdów elektrycznych (BEV) w Unii Europejskiej wzrosła o 59,1 % w porównaniu z analogicznym okresem 2020 roku. Głównym powodem, a zarazem najważniejszym bodźcem stymulującym ten wzrost są wprowadzone w wielu krajach Wspólnoty programy dopłat do zakupu pojazdów zeroemisyjnych. W Polsce, również odnotowany został wzrost liczby nowych pojazdów elektrycznych, który wyniósł 60,1%, co daje nam liczbę 940 pojazdów od początku w pełni elektrycznych od początku roku (w 1Q 2020 roku zarejestrowano ich 587).

Najnowszy Raport Boston Consulting Group (BCG) wskazuje, że do 2026 roku zelektryfikowane pojazdy będą stanowić ponad połowę lekkich pojazdów sprzedawanych na całym świecie.

- Nieodpowiednia infrastruktura ładowania jest wciąż głównym czynnikiem odstraszającym klientów od kupna samochodów elektrycznych – komentuje Raport Justyna Śmielska-Saniuk, ekspert Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności - BCG szacuje, że w ciągu następnej dekady na całym świecie będzie potrzebnych 100 milionów dodatkowych punktów ładowania, aby dotrzymać kroku prognozowanemu rozwojowi pojazdów elektrycznych.

Dopłaty są najważniejsze.

Wiele krajów UE wprowadziło odpowiednie systemy wsparcia zakupu „elektryków”, chociażby u naszych zachodnich sąsiadów wysokość dofinansowania dla pojazdów BEV wynosi łącznie 9 tysięcy euro, mowa tu o dopłacie rządowej (6 tys. euro) i dotacji udzielonej przez producenta (3 tys. euro). Maksymalna cena pojazdu, do którego można dostać dofinansowanie do 40 tys. euro. We wskazanej kwocie śmiało można zakupić jeden z nowszych pojazdów klasy SUV. Wysokość dofinansowania kształtuje się więc na poziomie ponad 20 proc. Wartości pojazdu. Jednak oprócz dotacji istotną rolę odgrywają inne instrumenty finansowe, takie jak ulgi podatkowe.

W Polsce cały czas czekamy na informację, jak będzie wyglądał program wspierający zakup samochodów elektrycznych.

- Pierwsza edycja, która miała miejsce w 2020 roku, była pilotażem, zabrakło w niej możliwości finansowanie poprzez leasing, co zdecydowanie wpłynęło na mniejszą popularność wśród kierowców. Kolejna rzecz to maksymalna cena pojazdu elektrycznego, która była za niska, co w rzeczywistości bardzo ograniczało wybór – komentuje Krzysztof Burda, prezes PIRE.

Według zapowiedzi Wiceprezesa NFOŚiGW – Artura Lorkowskiego, możemy spodziewać się, że program wsparcia zakupu pojazdów elektrycznych zostanie uruchomiony w połowie roku. Oprócz niego ma wystartować także program wsparcia budowy infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych i tankowania wodoru.

Co na to rynek?

Najwięksi gracze na rynku automotive i rynku energetycznym wiedzą, że elektromobilność jest przyszłością i nie ma odwrotu od tego megatrendu. Volkswagen i Enel X pracują nad swoimi wspólnymi projektami. Jednym z nich jest rozbudowanie sieci ładowania samochodów elektrycznych we Włoszech. Ponadto chcą zastąpić stare autobusy z silnikiem diesla nowymi autobusami elektrycznymi w ramach pilotażowego projektu lokalnego transportu publicznego w dziesięciu europejskich miastach, w tym w Hamburgu.

W jednym z wywiadów Herbert Diess, CEO VW stwierdził, że mobilność elektryczna nadejdzie szybko, znacznie szybciej, niż sądziła większość ludzi. Do tego potrzebujemy sieci i sieci ładowania, a także energii elektrycznej. Może się to powieść tylko wtedy, gdy te dwie branże będą ze sobą ściśle współpracować.

Francesco Starace, prezes ENEL  natomiast wskazał, że jego firma wsłuchuje się także w perspektywę sektora motoryzacyjnego. W szczególności musimy dokładnie zrozumieć, jaki rodzaj samochodów elektrycznych trafi na rynek i jak będzie ewoluować ich technologia. Obecnie infrastruktura ładowania jest już dostępna, ale potem musi być używana i dalej rozwijana przez wiele lat. Dlatego tak ważne jest, abyśmy byli zaznajomieni z następną generacją samochodów na wczesnym etapie i umieli się do nich dostosować.

Europa wskazuje jednoznacznie, że infrastruktura dla pojazdów elektrycznych musi być rozwijana tak, żeby mogła zaspokoić potrzeby wszystkich. Przykładem może być zapowiedź Grupy VW, podczas minionego PowerDay, która zapowiedziała że do 2025 roku zainwestuje w budowę 18 000 punktów szybkiego ładowania w całej Europie.

Polacy mają rozwiązanie.

Kilka dni temu polska firma EKOEN ogłosiła, że do 2026 roku powstanie w Polsce sieć 100 wielostanowiskowych stacji szybkiego ładowania. Każda stacja będzie wyposażona w co najmniej 5 punktów ładowania o różnych mocach i z różnymi złączami szybkiego i ultraszybkiego ładowania, pozwalającymi uzupełnić energię w pojeździe w maksymalnym czasie 20 - 30 minut.

- Projekt który ogłosił EKOEN całkowicie zrewolucjonizuje rynek elektromobilności w Polsce. Takie rozwiązanie raz na zawsze zakończy wieloletnią dyskusję, że w Polsce nie ma samochodów elektrycznych, bo nie ma infrastruktury. EKOEN da wszystkim odpowiednią i przyszłościową infrastrukturę, więc reszta pozostaje w rękach użytkowników – dodaje prezes PIRE.


Europa potrzebuje miliona stacji szybkiego ładowania do 2024 roku

Dynamiczny rozwój produkcji i sprzedaży aut elektrycznych rodzi ogromne zapotrzebowanie na wygodne dla użytkowników „elektryków” stacje szybkiego ładowania. Według szacunków ACEA już dziś trzeba skokowo- 4-krotnie zwiększyć liczbę takich stacji.

Wspólny list do Komisji Europejskiej i konieczność rewizji Dyrektywy 2014/94/UE w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych pokazuje nam jak szybko rozwija się elektromobilność. To kolejna inicjatywa mówiąca o tym jak ważne dla rozwoju realnej elektromobilności jest inwestowanie w infrastrukturę szybkiego ładowania. Pracując na co dzień z partnerami z kraju i zagranicy obserwujemy dynamicznie rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania i urządzenia zapewniające skokowy wzrost przepustowości punktów ładowania. Mówimy więc już nie o pojedynczych ale o wielostanowiskowych stacjach oraz czasie ładowania liczonym w kilku-kilkunastu minutach - podkreśla prezes PIRE Krzysztof Burda.

We wspólnym liście ACEA, Transport & Environment i BEUC przedstawiły dane i argumenty jednoznacznie wskazujące na konieczność dynamicznego rozwoju szybkiego i ultraszybkiego ładowania. Wśród argumentów wymieniono m.in.:

- objęcie siecią transportową TEN-T i zapewnienie stacji szybkiego ładowania (o mocy pow. 150 kW) na każde 50 km sieci, nawet w najbardziej odległych regionach, aby umożliwić płynne podróżowanie po całej Unii Europejskiej,

- wdrożenie szybkiego i ultra-szybkiego ładowania na obszarach miejskich w celu zaspokojenia rosnących potrzeb kierowców pojazdów elektrycznych, którzy nie mają dostępu do prywatnego ładowania lub mają go bardzo ograniczony z uwzględnieniem taksówek, pojazdów usług ride-hailing’owych (jak Uber, Bolt itp.), car-sharing czy pojazdów ciężkich,

- ustalenie wymagań co do jakości infrastruktury ładowania, aby zapewniała bezpieczeństwo i pewność użytkowania, dostępność i interoperacyjność oraz proste i bezproblemowe płatności,

- zapewnienie procedur, które umożliwią klientom informacje nt. dostępności, statusu i przepustowości punktów ładowania.

Jednocześnie sygnatariusze listu - wiodące europejskie stowarzyszenia branżowe - zwróciły się do KE z postulatem ustanowienia wiążących dla państw UE wskaźników do osiągnięcia w latach 2021-2029, co pozwoliłoby na zbudowanie niezbędnej i przyjaznej użytkownikom aut elektrycznych infrastruktury ładowania w oparciu o szybkie ładowanie. Jednocześnie wskazali, ze huby i stacje szybkiego ładowania są rozwiązaniem komplementarnym wobec czasochłonnego ładowania mała mocą w domach i biurach.

W wydanym tydzień temu stanowisku PIRE rekomendowało utworzenie 200 hubów ładowania w polskich miastach w perspektywie najbliższych 4 lat. Pozwoliłoby to na zabezpieczenie potrzeb użytkowników pojazdów elektrycznych we wszystkich segmentach, w szczególności tych, którzy w perspektywie najbliższych lat muszą dostosować się do regulacji w zakresie zeroemisyjności transportu oraz stref czystego powietrza.

- Jedynie szybkie i zdecydowane działania pomogą nam pobudzić rynek elektromobilności i stworzyć bezpieczne warunki do użytkowania pojazdów elektrycznych, a w konsekwencji realizować ambitne cele klimatyczne poprzez dekarbonizację sektora transportu – dodaje Burda.

Inicjatywa stowarzyszeń branżowych zbiegła się z zapowiedzią niemieckiego rządu, ze do końca 2023 roku zainwestuje 2 mld EUR w 1000 stacji szybkiego ładowania.